poniedziałek, 20 stycznia 2014

Ogłoszenie!!!

Wiem, że od jakiegoś czasu nic nie dodaje, ale pogodzenie bloga z nauką jest nierealne. Myślę, że rozdział pojawi się za parę dni, ale nie piszę tylko  w tej sprawie. 
Drugą rzeczą, o jakiej chce powiedzieć, są komentarze. Chcę wam z całego serca za nie podziękować, bo znaczy to dla mnie bardzo dużo. ♥
Trzecią sprawą, jest blog. Nie, nie mój. Mojej koleżanki. 
Dopiero zaczęła, ale on JEST CUDOWNYYYY!!!!!!!!!!!!! Co prawda, nie jest o chłopcach z 1D, ale o Justinie, ale opowiadanie jest boskie. (w wątkach oni występują). 
Z całego serca chcę was zachęcić, ale też polecić wam tego bloga. Jest lekki do czytania, a fabuła jest bardzo ciekawa. Głównymi bohaterami są Demi i Justin. 
Zachęcam i proszę was sisters, pomóżcie jej. Zróbcie to dla mnie. 

Rzucam wam adresik: 

KLIK

Z góry dziękuję. Pokomentujcie, może akurat się wam spodoba. ♥♥♥
Będę wdzięczna do końca życia. 
Dzięki. 
Kocham was.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 3

*~*
Matt podszedł do mnie i mocno chwycił za ramię i przyciągnął do siebie. Nigdy taki nie był. No dobra, kogo my oszukujemy, był i to zawsze. Trzymał mnie teraz tyłem do swojego ciała, tak żebym widziała co się dzieje.
-I co? Teraz będziesz pieprzyć się z lalusiami? - powiedział przez zęby. O nie! Tego już za wiele! Wyrwałam się z jego objęć i mocno spoliczkowałam. Aż tak mocno,że zaliczył pożądną glebę na trawnik. Victor podszedł do Louisa i już miał go spoliczkować,ale ja wkroczyłam. W skutku, to ja oberwałam. Położyłam się na chodnik z bólu. Był nie do zniesienia, rzecz jasna ten ból. Louis kucnął przy mnie i otarł mój obolały policzek.
-Po co to zrobiłaś?- wyszeptał.
-Nie chcę,żeby bił kogoś takiego jak ty, Louis. Idźcie stąd i nie wracajcie,póki David kłóci się z Victorem.
-Ale nie zostawimy was tutaj. Z nimi - spojrzał na dresów.
-To nasze życie, a wasze jest daleko stąd. Proszę, zostaw i idźcie póki macie czas.  - chłopak jeszcze wyszeptał podziękowania i uciekli. Odetchnęłam. Nat wyrwała się z objęć Dave'a i podbiegła do mnie.
-Boże,Nikki. Żyjesz? - dotknęła lekko mojego policzka i oka.
-Chyba tak. - wymamrotałam. Stella również podbiegła i obydwie mnie podniosły.
-Wow,dziewczyno. To było hardcorowe! - uśmiechnęła się do mnie. Ale to jeszcze nie był koniec. Matt razem z Victorem zabrali nas do jakiegoś zaułku. David strasznie protestował,ale dostał mocno w głowe i zemdlał. Matt trzymał dziewczyny,a Victor podszedł do mnie. Przypchnął mocno do ściany i zaczął macać. Myślałam,że Matt mi pomoże, w końcu jesteśmy razem,ale nie. On tylko się śmiał.
-Chciałaś być kurwą, to nią jesteś! - wykrzyczał mi prosto w twarz o dziwo mój chłopak. Jednak brunet nie przestawał mnie obmacywać. Chwycił za moją bluzkę i rozerwał ją pozostawiając tylko stanik na mnie. Ze spodenkami zrobił to samo. Dziewczyny zaczęły krzyczeć,żeby mnie zostawił,ale on oczywiście się ich nie słuchał. I tak doszło do gwałtu. Gdy już było po wszystkim Matt puścił Nat i Stelle i obydwoje odeszli zostawiając nas tam same. Szybko zapięłam stanik i założyłam majtki. Z bluzki zostały tylko skrawki materiału,więc nie miałam co na siebie ubrać. Stel podeszła i podała mi kurtkę Harry'ego. Chyba zapomniał jej wziąć. Nałożyłam ją na siebie. Dosięgała mi do połowy ud,więc zakrywała też majtki. Przyjaciółki chwyciły mnie w talii i zaprowadziły do domu. A w domu jak to w domu znów matka schowana przed ojcem w łazience.
Usiadłam na materacu w swoim pokoju i zaczęłam gorzko płakać.
Jak ja nienawidzę tego życia! Nienawidze!
Najchętniej uciekłabym stąd jak najdalej. Moment, może to i dobry pomysł...
*~*

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 2

*~*
Stanęłyśmy naprzeciwko chłopaków i przypatrywałyśmy się im.
-Co wy tu robicie? - spytałam jakby z pretensją Nat.  - To strasznie niebezpieczne miejsce.
-A co wy tu robicie? - spytał się blondyn. - Jeśli jest takie niebezpieczne.
-My to inna sprawa. - odezwałam się.
-Lepiej mówcie. - warknęła Stella.
-To inna sprawa. - droczył się Lokowaty. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- My tu mieszkamy. To znaczy niedaleko, a ci chłopacy doskonale nas znają. Zresztą my ich też. - odpowiedziałam rozbawiona sytuacją. Chyba tylko ja się tam śmiałam.
-A więc, my mieszkamy w Londynie. Przejeżdżaliśmy tędy i zatrzymaliśmy się na chwile. Ale skąd mieliśmy wiedzieć,że napadną na nas dresy? - odpowiedział znów brunet w lokach. Nie mogłam się opanować i wybuchnęłam niepochamowanym śmiechem. Bruneta chyba rozbawił mój widok,bo przywturował mi w śmiechu.
Wyglądał na bardzo fajnego gościa i gdyby był z moim 'sfer' może bym się z nim umówiła.
-Wiecie może jak stąd dotrzeć na dworzec? - pierwszy raz odezwał się szatyn,którego podnosiłam.
-No pewnie. - odpowiedziałyśmy chórem.
-Możecie nas tam zaprowadzić? - dopytywał się.
-Tak,ale jest warunek. - uśmiechnęłam się chytrze. Dziewczyny spojrzały na mnie pytająco,zresztą nie tylko one. Czy naprawdę nikt z nich nie skumał,że chce poznać ich imiona?
Nagle Loczek zbliżył się na niebezpieczną odległość i wyciągnął do mnie ręke.
-Harry. - uśmiechnął się zabójczo. - O to ci chodziło,prawda? - no nie powiem, trochę mnie zamurowało,że akurat on wiedział.
-Wow,Harry. Chyba czytasz mi w myślach. - odwzajemniłam uśmiech i chwyciłam dłoń chłopaka w uścisku. - Nicole.
A więc dowiedziałam się,że szatyn,którego podnosiłam miał na imię Louis,a blondyn Niall.
Wsumie tylko tyle się o nich dowiedziałam, ale to wystarczy. To co przykuło moją uwagę najbardziej w czasie drogi na dworzec,że Nat ewidentnie zarywała do tego całego Nialla. On chyba do niej też,chociaż sama nie jestem pewna.
W czasie drogi zdążyłam już trochę poznać Louisa,bo nie odstępował mnie na krok, za to Harry szedł ze Stellą. Nie powiem, najbardziej przypadł mi do gustu Loczek i byłam trochę zazdrosna,że oni tam sobie ze sobą flirtują.
 Boże,dziewczyno. Ty masz chłopaka. Ogarnij się.
Nagle do szatyna podszedł brunet.
-Odbijamy. - uśmiechnął się. To chyba miało znaczyć,że chce iść ze mną? - A więc,Nicole. Opowiesz mi coś o sobie? - chłopak schował ręce do kieszeni. Rzeczywiście było bardzo zimno. W końcu jesień, a ja głupia wyszłam tylko w sweterku. Otarłam ramiona z zimna.
-A co chciałbyś wiedzieć,Harry? - chłopak chyba zauważył,że marznę,bo zdjął swoją czarną kurtkę ze swoich ramion i założył na moje. - Ty...naprawdę, nie musisz...-wydukałam.
-Są rzeczy,których wcale nie muszę,racja. Ale są rzeczy,które powinienem zrobić, o to jedna z tych rzeczy.  - Wow. Poczułam się tak inaczej? Nikt nigdy o mnie nie dbał. Oczywiście, Matt o mnie dbał,ale nigdy nie zdażyło się,żeby dał mi coś swojego. Poczułam takie ciepło.  - A wracając do pytania, chcę wiedzieć absolutnie wszystko. - chłopak znów się odezwał. Ocknęłam się gwałtownie.
-Emmm... no to mam siostrę. Młodszą siostrę. Mam 17 lat. Mój tata często bije  moją mamę, mnie wsumie też. Moje życie to jeden wielki syf. To chyba w zupełności oddaje wszystko co chciałbyś wiedzieć. - powiedziałam. Chłopak zrobił duże oczy,ale czego on się spodziewał? Że jestem bogata,ale zadaję się z dresami? Że jestem jakaś niezwykle delikatna i nieśmiała?
Nagle drogę zaszła nam siódemka chłopaków. Na czele stał Matt, Victor i David. Patrzyli na nas wrogo. Nat cofnęła się,ciągnąc przy tym blondyna za rękaw bluzy. Louis i Stel również podeszli bliżej nas. Bałam się,bałam jak cholera. Wiem co oni mogą im zrobić i właśnie tego boję się najbardziej...
*~*

Nominacja do The Versatile Blogger

Tą nominację dostałam od bloga-  http://i-love-a-word-so-many-feelings.blogspot.com/


Jezus Maria!
Jak zobaczyłam,że jestem nominowana, to po prostu dostałam zawału.
Mam tego bloga od co najmniej 2 dni,a już takie coś,WOW. Chcę bardzo podziękować,że w ogóle ktoś czyta moje wypociny.
Pisanie jest moją pasją,a dzięki temu,że ktoś oprócz mnie to czyta wierze,że piszę całkiem nieźle. Jestem bardzo wdzięczna,ale i też bardzo zaskoczona. Podsumowując jest mi bardzo miło.
Dziękuję!

 Zasady konkursu:
1.Podziękuj nominującemu na jego blogu
2.Pokaż nagrodę The Versatile Blogger u siebie na blogu
3.Napisz 7 faktów o sobie
4.Nominuj 15 blogów, które na to zasługują
5.Poinformuj ich o tym

Nagroda The Versatile Blogger:



Fakty o mnie:
1. Mam na imię Kasia.
2. Kocham pisać opowiadania,imaginy. Możnaby powiedzieć,że to część mojego życia.
3. Jestem jedynaczką.
4. Nie będę się wypowiadać na temat nauki,którą zupełnie olewam.
5.Czytam mase książek.
6. Moim marzeniem jest być aktorką lub pisarką.
7. Lubię sport.


Nominowane blogi:

 1. http://i-just-call-to-say-iloveyou.blogspot.com/
2. http://dark-angel-fanfiction.blogspot.com/
3. http://justinsbieber-fanfiction.blogspot.com/
4. http://loveuallaroundtheworldandupallnight.blogspot.com/
5. http://wearebeliebers-wearethebest.blogspot.com/
6. http://love1dandloveallpersonscheckitout.blogspot.com/
7. http://imagineonedirection1663.blogspot.com/

 Nie mam pojęcia jakie jeszcze blogi nominować,więc może się umówmy,że jak ktoś będzie chciał nominacje to da adres swojego bloga w komentarzu.

sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 1

*~*
Wydawałoby się,że jestem teraz najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Mam kochającego mnie chłopaka, przyjaciółki,które prawdopodobnie skoczyłyby za mną w ogień. Wszystko.
Tak tylko się wydaje. Tak naprawdę mam patologiczną rodzinę,której nawet nie stać na opłacenie wody. Mam siostrę,która szczerze mnie nienawidzi, mam ojca,który wyżywa się w domu na mnie i na matce. I to ma być coś do zazdroszczenia? To,że musze kraść? To,że muszę zarabiać dupą na jedzenie?
Nie tylko ja mam takie życie.
Natalie. Z pozoru śliczna i słodka brunetka,która ma wszystko co chce.
Tak naprawdę w domu tylko śpi. Nie mieszka tam,bo od kiedy jej mama umarła ojciec znęca się na niej,a raz doszło do gwałtu. Przechodzi piekło w domu, dlatego wszyscy pomagamy jej jak możemy.
Stella. Z pozoru szczęśliwa,piękna blondynka.
Tak naprawdę, od kiedy jej rodzice się rozwiedli, i mieszka z samą matką nie zaznaje spokoju. Musi ją pilnować. Często zdarza się tak,że musi podnosić ją z chodnika. Jej mama jest alkoholiczką i zdarza się,że też ją uderzy.
Często zadaję sobie pytanie, dlaczego my? Dlaczego to akurat nam przydarzyło się takie coś?
Od kiedy pamiętam zawsze pomagali nam chłopcy.
David jest z nas najstarszy i najsilniejszy,więc z nim nie ma żartów. Pochodzi z rodziny bardzo bogatej,ale nie przeszkadza mu,że zadaje się z biedniejszymi. Bardzo go podziwiam. Jest dla mnie jak starszy brat, i nawet się tak zachowuje. Mogę szczerze powiedzieć,że go kocham.
Matt jest o rok młodszy od Davida. Jak na swój wiek jest bardzo silny i dobrze zbudowany. Już nie mówie o tym,że jest bardzo przystojny. Stan jego rodziny jest podobny do mojego,więc mogę szczerze powiedzieć,że chłopak jest mojej ligi. Jesteśmy parą i bardzo mi to pasuje,ale nie mogłabym powiedzieć,że go kocham jak partnera. Raczej jak brata.
Dylan jest z chłopaków najmłodszy. Jako jedyny z nich jest uroczy i delikatny. Może dlatego ,że ma ten swój 'chłopięcy urok'. Dziewczyny strasznie się w nim bujają,ja też. Niestety mam chłopaka.
To tyle o naszej szóstce. Myślę,że to w zupełności wystarczy. 
-Nikki,żyjesz? - z długich rozmyślań wyrwał mnie głos Nat.
-Co? Tak,tak. - wydukałam.
-Znowu się rozmarzyła. - zaśmiał się Dave.
-Ha,ha,ha. Jezu, Dave. Ale ty jesteś śmieszny. Aż kurwa sram. - odburknęłam. Chłopak jeszcze bardziej się zaśmiał i posłał ten swój uśmieszek.
-Ludu,gdzie my w ogóle idziemy? - pierwszy raz odezwała się Stella.
-No jak to gdzie? - spytał oburzony Matt. -Na rampy!
- O nie! Tylko nie to! - wszystkie we trzy się zaśmiałyśmy.
Pewnie zajebiście to wyglądało. Trzech chłopaków przed nami, a my za nimi. Jak jakaś świta gimbusów.
 Już z daleka można było usłyszeć charakterystyczne krzyki Victora i innych 'ziomków' Davida.  Dziś znaleźli sobie nowe ofiary. Podeszłyśmy trochę bliżej. Na ziemi leżał jakiś chłopak. Wyglądał na kogoś w wieku Dave'a. Był cały brudny i skopany prawie na śmierć. Obok niego stało jeszcze dwóch typków. Jeden blondyn. Dosyć chudy jak na chłopców w tym wieku. Bił się z Samem. Drugi brunet. Miał na głowie loki. Bił się z Jamesem. Wyglądali strasznie,ale nawet przez to błoto można było poznać,że nie są z tych stron.
We trzy patrzyłyśmy się z niedowierzaniem na to co się tam działo. Victor  coraz to mocniej dokładał temu szatynowi. Nie mogłam na to patrzeć.
Wyrwałam się z mocnego uścisku przyjaciółek i podeszłam do chłopaka. Już go podnosiłam,ale Victor znów mu dołożył i już leżał.
Odepchnęłam spoconego dresa i jeszcze raz podniosłam biedaka.
-Wszystko okej? - spytałam się i poprawiłam mu bluzę,która niechlujnie spadała z ramienia.
-Chyba tak. - wyszeptał. -Czego oni chcą?
-Emmm,kogoś pobić? To ogólny powód. - uśmiechnęłam się. Chłopak niechętnie,ale też się uśmiechnął. Wyglądał bardzo niewinnie, jakby nie chciał w ogóle w to wchodzić.  - Stella,Nat. Pomóżcie tamtym i zabierzmy ich stąd. - syknęłam na dziewczyny. Od razu się ocknęły i podeszły do blondyna i loczka. Również ich zabrały.
Już mieliśmy wszyscy wychodzić z tego kręgu,ale zatrzymała mnie czyjaś ręka.
-Co ty robisz?! Nie zadziera się z Victorem. Dobrze wiesz co było z tymi co pomogli okładanym. - wyszeptał do mnie Dominic, jeden z tych 'kumpli' Dave'a.
-No zobacz. Jakoś nie za bardzo boję się Victora i jego gangu. - posłałam chłopakowi zabójcze spojrzenie i odeszłam wraz z kumpelami i ofiarami losu z tamtego chorego miejsca.
Czy ja nie wspominałam jak bardzo mam dość tego życia?!
*~*

piątek, 2 sierpnia 2013

Prolog

*~*
-Cholera! - wrzasnęłam. Jak to możliwe,że znowu nie ma wody?!
Sprawnie okryłam się ręcznikiem i wyszłam z domu. Zbiegłam po schodach zostawiając na nich mokre ślady i zapukałam do rozlatujących się już drzwi.
-A tobie co się stało? - zaśmiała się blondynka wpuszczając mnie do środka. Nic  nie odpowiedziałam, tylko poszłam do jej łazienki do końca się umyć.
Po jakichś 10 minutach wyszłam szczęśliwa z pomieszczenia i udałam się do swojego domu. Tam dokończyłam poranną higienę i narzuciłam na siebie jakieś ciuchy. Ogarnęłam włosy i byłam gotowa. Chwyciłam czarną torbę, w której było pare zeszytów i wyszłam ze swojego pokoju. Do moich uszu dobiegały coraz to głośniejsze krzyki. Pewnie znowu ojciec bije matkę,bo mu nie posoliła jedzenia.
Weszłam do kuchni. Jak zwykle. Mama schowana pod stołem a ojciec stojący nad nią z paskiem. Wolałabym naprawdę się nie zbliżać,ale musiałam jej pomóc. Odepchnęłam stół na bok i podniosłam mamę.
-Nic ci nie jest? - wyszeptałam na jej ucha, tak żeby stary nie usłyszał. Po co ja w ogóle pytałam? Przecież widziałam jak wyglądała. Jak była przez niego zastraszana. Nagle poczułam piekący ból na plecach. Uderzył mnie. Wzdrygnęłam się. 
-Nie martw się o mnie i idź do szkoły. - teraz to ona lekko szepnęła. Tak bardzo chciało mi się płakać,ale nie pokaże,że jestem miękka. Mam tylko ją. Nie mogę jej stracić.
Chwyciłam mocno za pasek i wyrwałam go mu. Zionął wódką. Już zamierzał się do uderzenia mnie w policzek,ale ktoś zatrzymał jego ręke i mocno uderzył . Matt. Sama się do siebie uśmiechnęłam.
Chłopak trzymał go teraz za szyję przyciskając do ściany.
-Jeszcze raz tkniesz moją dziewczynę,to pożałujesz. - przycisnął go jeszcze raz i podszedł do mnie. -Nic ci nie zrobił? - powiedział tak miękko jak jeszcze nigdy. Chyba rzeczywiście się o mnie przestraszył.
-Nic,spokojnie. - przytuliłam go mocno.  - Mamo?
-Tak? - kobieta odwróciła się nerwowo.
-Wszystko będzie dobrze. - posłałam jej krzepiący uśmiech, po czym razem z Mattem wyszliśmy z domu.
-Ty idź po dziewczyny ja ide po chłopaków. Chyba że wolisz odwrotnie,hm? - chłopak przypchnął mnie leciutko do ściany i obsypywał moją szyję pocałunkami. W końcu spojrzał mi głęboko w oczy i musnął moje usta.
-No to idę. Czekajcie na dole. - uśmiechnęłam się i skręciłam w prawy korytarz.

*~*