*~*
-Cholera! - wrzasnęłam. Jak to możliwe,że znowu nie ma wody?! Sprawnie okryłam się ręcznikiem i wyszłam z domu. Zbiegłam po schodach zostawiając na nich mokre ślady i zapukałam do rozlatujących się już drzwi.
-A tobie co się stało? - zaśmiała się blondynka wpuszczając mnie do środka. Nic nie odpowiedziałam, tylko poszłam do jej łazienki do końca się umyć.
Po jakichś 10 minutach wyszłam szczęśliwa z pomieszczenia i udałam się do swojego domu. Tam dokończyłam poranną higienę i narzuciłam na siebie jakieś ciuchy. Ogarnęłam włosy i byłam gotowa. Chwyciłam czarną torbę, w której było pare zeszytów i wyszłam ze swojego pokoju. Do moich uszu dobiegały coraz to głośniejsze krzyki. Pewnie znowu ojciec bije matkę,bo mu nie posoliła jedzenia.
Weszłam do kuchni. Jak zwykle. Mama schowana pod stołem a ojciec stojący nad nią z paskiem. Wolałabym naprawdę się nie zbliżać,ale musiałam jej pomóc. Odepchnęłam stół na bok i podniosłam mamę.
-Nic ci nie jest? - wyszeptałam na jej ucha, tak żeby stary nie usłyszał. Po co ja w ogóle pytałam? Przecież widziałam jak wyglądała. Jak była przez niego zastraszana. Nagle poczułam piekący ból na plecach. Uderzył mnie. Wzdrygnęłam się.
-Nie martw się o mnie i idź do szkoły. - teraz to ona lekko szepnęła. Tak bardzo chciało mi się płakać,ale nie pokaże,że jestem miękka. Mam tylko ją. Nie mogę jej stracić.
Chwyciłam mocno za pasek i wyrwałam go mu. Zionął wódką. Już zamierzał się do uderzenia mnie w policzek,ale ktoś zatrzymał jego ręke i mocno uderzył . Matt. Sama się do siebie uśmiechnęłam.
Chłopak trzymał go teraz za szyję przyciskając do ściany.
-Jeszcze raz tkniesz moją dziewczynę,to pożałujesz. - przycisnął go jeszcze raz i podszedł do mnie. -Nic ci nie zrobił? - powiedział tak miękko jak jeszcze nigdy. Chyba rzeczywiście się o mnie przestraszył.
-Nic,spokojnie. - przytuliłam go mocno. - Mamo?
-Tak? - kobieta odwróciła się nerwowo.
-Wszystko będzie dobrze. - posłałam jej krzepiący uśmiech, po czym razem z Mattem wyszliśmy z domu.
-Ty idź po dziewczyny ja ide po chłopaków. Chyba że wolisz odwrotnie,hm? - chłopak przypchnął mnie leciutko do ściany i obsypywał moją szyję pocałunkami. W końcu spojrzał mi głęboko w oczy i musnął moje usta.
-No to idę. Czekajcie na dole. - uśmiechnęłam się i skręciłam w prawy korytarz.
*~*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz