poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 2

*~*
Stanęłyśmy naprzeciwko chłopaków i przypatrywałyśmy się im.
-Co wy tu robicie? - spytałam jakby z pretensją Nat.  - To strasznie niebezpieczne miejsce.
-A co wy tu robicie? - spytał się blondyn. - Jeśli jest takie niebezpieczne.
-My to inna sprawa. - odezwałam się.
-Lepiej mówcie. - warknęła Stella.
-To inna sprawa. - droczył się Lokowaty. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- My tu mieszkamy. To znaczy niedaleko, a ci chłopacy doskonale nas znają. Zresztą my ich też. - odpowiedziałam rozbawiona sytuacją. Chyba tylko ja się tam śmiałam.
-A więc, my mieszkamy w Londynie. Przejeżdżaliśmy tędy i zatrzymaliśmy się na chwile. Ale skąd mieliśmy wiedzieć,że napadną na nas dresy? - odpowiedział znów brunet w lokach. Nie mogłam się opanować i wybuchnęłam niepochamowanym śmiechem. Bruneta chyba rozbawił mój widok,bo przywturował mi w śmiechu.
Wyglądał na bardzo fajnego gościa i gdyby był z moim 'sfer' może bym się z nim umówiła.
-Wiecie może jak stąd dotrzeć na dworzec? - pierwszy raz odezwał się szatyn,którego podnosiłam.
-No pewnie. - odpowiedziałyśmy chórem.
-Możecie nas tam zaprowadzić? - dopytywał się.
-Tak,ale jest warunek. - uśmiechnęłam się chytrze. Dziewczyny spojrzały na mnie pytająco,zresztą nie tylko one. Czy naprawdę nikt z nich nie skumał,że chce poznać ich imiona?
Nagle Loczek zbliżył się na niebezpieczną odległość i wyciągnął do mnie ręke.
-Harry. - uśmiechnął się zabójczo. - O to ci chodziło,prawda? - no nie powiem, trochę mnie zamurowało,że akurat on wiedział.
-Wow,Harry. Chyba czytasz mi w myślach. - odwzajemniłam uśmiech i chwyciłam dłoń chłopaka w uścisku. - Nicole.
A więc dowiedziałam się,że szatyn,którego podnosiłam miał na imię Louis,a blondyn Niall.
Wsumie tylko tyle się o nich dowiedziałam, ale to wystarczy. To co przykuło moją uwagę najbardziej w czasie drogi na dworzec,że Nat ewidentnie zarywała do tego całego Nialla. On chyba do niej też,chociaż sama nie jestem pewna.
W czasie drogi zdążyłam już trochę poznać Louisa,bo nie odstępował mnie na krok, za to Harry szedł ze Stellą. Nie powiem, najbardziej przypadł mi do gustu Loczek i byłam trochę zazdrosna,że oni tam sobie ze sobą flirtują.
 Boże,dziewczyno. Ty masz chłopaka. Ogarnij się.
Nagle do szatyna podszedł brunet.
-Odbijamy. - uśmiechnął się. To chyba miało znaczyć,że chce iść ze mną? - A więc,Nicole. Opowiesz mi coś o sobie? - chłopak schował ręce do kieszeni. Rzeczywiście było bardzo zimno. W końcu jesień, a ja głupia wyszłam tylko w sweterku. Otarłam ramiona z zimna.
-A co chciałbyś wiedzieć,Harry? - chłopak chyba zauważył,że marznę,bo zdjął swoją czarną kurtkę ze swoich ramion i założył na moje. - Ty...naprawdę, nie musisz...-wydukałam.
-Są rzeczy,których wcale nie muszę,racja. Ale są rzeczy,które powinienem zrobić, o to jedna z tych rzeczy.  - Wow. Poczułam się tak inaczej? Nikt nigdy o mnie nie dbał. Oczywiście, Matt o mnie dbał,ale nigdy nie zdażyło się,żeby dał mi coś swojego. Poczułam takie ciepło.  - A wracając do pytania, chcę wiedzieć absolutnie wszystko. - chłopak znów się odezwał. Ocknęłam się gwałtownie.
-Emmm... no to mam siostrę. Młodszą siostrę. Mam 17 lat. Mój tata często bije  moją mamę, mnie wsumie też. Moje życie to jeden wielki syf. To chyba w zupełności oddaje wszystko co chciałbyś wiedzieć. - powiedziałam. Chłopak zrobił duże oczy,ale czego on się spodziewał? Że jestem bogata,ale zadaję się z dresami? Że jestem jakaś niezwykle delikatna i nieśmiała?
Nagle drogę zaszła nam siódemka chłopaków. Na czele stał Matt, Victor i David. Patrzyli na nas wrogo. Nat cofnęła się,ciągnąc przy tym blondyna za rękaw bluzy. Louis i Stel również podeszli bliżej nas. Bałam się,bałam jak cholera. Wiem co oni mogą im zrobić i właśnie tego boję się najbardziej...
*~*

1 komentarz:

  1. Bożeeeeeeeeee....i co dalej?!?!?! czekam z niecierpliwościo na następny rozdział....! :D

    OdpowiedzUsuń