*~*
Matt podszedł do mnie i mocno chwycił za ramię i przyciągnął do siebie. Nigdy taki nie był. No dobra, kogo my oszukujemy, był i to zawsze. Trzymał mnie teraz tyłem do swojego ciała, tak żebym widziała co się dzieje. -I co? Teraz będziesz pieprzyć się z lalusiami? - powiedział przez zęby. O nie! Tego już za wiele! Wyrwałam się z jego objęć i mocno spoliczkowałam. Aż tak mocno,że zaliczył pożądną glebę na trawnik. Victor podszedł do Louisa i już miał go spoliczkować,ale ja wkroczyłam. W skutku, to ja oberwałam. Położyłam się na chodnik z bólu. Był nie do zniesienia, rzecz jasna ten ból. Louis kucnął przy mnie i otarł mój obolały policzek.
-Po co to zrobiłaś?- wyszeptał.
-Nie chcę,żeby bił kogoś takiego jak ty, Louis. Idźcie stąd i nie wracajcie,póki David kłóci się z Victorem.
-Ale nie zostawimy was tutaj. Z nimi - spojrzał na dresów.
-To nasze życie, a wasze jest daleko stąd. Proszę, zostaw i idźcie póki macie czas. - chłopak jeszcze wyszeptał podziękowania i uciekli. Odetchnęłam. Nat wyrwała się z objęć Dave'a i podbiegła do mnie.
-Boże,Nikki. Żyjesz? - dotknęła lekko mojego policzka i oka.
-Chyba tak. - wymamrotałam. Stella również podbiegła i obydwie mnie podniosły.
-Wow,dziewczyno. To było hardcorowe! - uśmiechnęła się do mnie. Ale to jeszcze nie był koniec. Matt razem z Victorem zabrali nas do jakiegoś zaułku. David strasznie protestował,ale dostał mocno w głowe i zemdlał. Matt trzymał dziewczyny,a Victor podszedł do mnie. Przypchnął mocno do ściany i zaczął macać. Myślałam,że Matt mi pomoże, w końcu jesteśmy razem,ale nie. On tylko się śmiał.
-Chciałaś być kurwą, to nią jesteś! - wykrzyczał mi prosto w twarz o dziwo mój chłopak. Jednak brunet nie przestawał mnie obmacywać. Chwycił za moją bluzkę i rozerwał ją pozostawiając tylko stanik na mnie. Ze spodenkami zrobił to samo. Dziewczyny zaczęły krzyczeć,żeby mnie zostawił,ale on oczywiście się ich nie słuchał. I tak doszło do gwałtu. Gdy już było po wszystkim Matt puścił Nat i Stelle i obydwoje odeszli zostawiając nas tam same. Szybko zapięłam stanik i założyłam majtki. Z bluzki zostały tylko skrawki materiału,więc nie miałam co na siebie ubrać. Stel podeszła i podała mi kurtkę Harry'ego. Chyba zapomniał jej wziąć. Nałożyłam ją na siebie. Dosięgała mi do połowy ud,więc zakrywała też majtki. Przyjaciółki chwyciły mnie w talii i zaprowadziły do domu. A w domu jak to w domu znów matka schowana przed ojcem w łazience.
Usiadłam na materacu w swoim pokoju i zaczęłam gorzko płakać.
Jak ja nienawidzę tego życia! Nienawidze!
Najchętniej uciekłabym stąd jak najdalej. Moment, może to i dobry pomysł...
*~*
