sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 1

*~*
Wydawałoby się,że jestem teraz najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Mam kochającego mnie chłopaka, przyjaciółki,które prawdopodobnie skoczyłyby za mną w ogień. Wszystko.
Tak tylko się wydaje. Tak naprawdę mam patologiczną rodzinę,której nawet nie stać na opłacenie wody. Mam siostrę,która szczerze mnie nienawidzi, mam ojca,który wyżywa się w domu na mnie i na matce. I to ma być coś do zazdroszczenia? To,że musze kraść? To,że muszę zarabiać dupą na jedzenie?
Nie tylko ja mam takie życie.
Natalie. Z pozoru śliczna i słodka brunetka,która ma wszystko co chce.
Tak naprawdę w domu tylko śpi. Nie mieszka tam,bo od kiedy jej mama umarła ojciec znęca się na niej,a raz doszło do gwałtu. Przechodzi piekło w domu, dlatego wszyscy pomagamy jej jak możemy.
Stella. Z pozoru szczęśliwa,piękna blondynka.
Tak naprawdę, od kiedy jej rodzice się rozwiedli, i mieszka z samą matką nie zaznaje spokoju. Musi ją pilnować. Często zdarza się tak,że musi podnosić ją z chodnika. Jej mama jest alkoholiczką i zdarza się,że też ją uderzy.
Często zadaję sobie pytanie, dlaczego my? Dlaczego to akurat nam przydarzyło się takie coś?
Od kiedy pamiętam zawsze pomagali nam chłopcy.
David jest z nas najstarszy i najsilniejszy,więc z nim nie ma żartów. Pochodzi z rodziny bardzo bogatej,ale nie przeszkadza mu,że zadaje się z biedniejszymi. Bardzo go podziwiam. Jest dla mnie jak starszy brat, i nawet się tak zachowuje. Mogę szczerze powiedzieć,że go kocham.
Matt jest o rok młodszy od Davida. Jak na swój wiek jest bardzo silny i dobrze zbudowany. Już nie mówie o tym,że jest bardzo przystojny. Stan jego rodziny jest podobny do mojego,więc mogę szczerze powiedzieć,że chłopak jest mojej ligi. Jesteśmy parą i bardzo mi to pasuje,ale nie mogłabym powiedzieć,że go kocham jak partnera. Raczej jak brata.
Dylan jest z chłopaków najmłodszy. Jako jedyny z nich jest uroczy i delikatny. Może dlatego ,że ma ten swój 'chłopięcy urok'. Dziewczyny strasznie się w nim bujają,ja też. Niestety mam chłopaka.
To tyle o naszej szóstce. Myślę,że to w zupełności wystarczy. 
-Nikki,żyjesz? - z długich rozmyślań wyrwał mnie głos Nat.
-Co? Tak,tak. - wydukałam.
-Znowu się rozmarzyła. - zaśmiał się Dave.
-Ha,ha,ha. Jezu, Dave. Ale ty jesteś śmieszny. Aż kurwa sram. - odburknęłam. Chłopak jeszcze bardziej się zaśmiał i posłał ten swój uśmieszek.
-Ludu,gdzie my w ogóle idziemy? - pierwszy raz odezwała się Stella.
-No jak to gdzie? - spytał oburzony Matt. -Na rampy!
- O nie! Tylko nie to! - wszystkie we trzy się zaśmiałyśmy.
Pewnie zajebiście to wyglądało. Trzech chłopaków przed nami, a my za nimi. Jak jakaś świta gimbusów.
 Już z daleka można było usłyszeć charakterystyczne krzyki Victora i innych 'ziomków' Davida.  Dziś znaleźli sobie nowe ofiary. Podeszłyśmy trochę bliżej. Na ziemi leżał jakiś chłopak. Wyglądał na kogoś w wieku Dave'a. Był cały brudny i skopany prawie na śmierć. Obok niego stało jeszcze dwóch typków. Jeden blondyn. Dosyć chudy jak na chłopców w tym wieku. Bił się z Samem. Drugi brunet. Miał na głowie loki. Bił się z Jamesem. Wyglądali strasznie,ale nawet przez to błoto można było poznać,że nie są z tych stron.
We trzy patrzyłyśmy się z niedowierzaniem na to co się tam działo. Victor  coraz to mocniej dokładał temu szatynowi. Nie mogłam na to patrzeć.
Wyrwałam się z mocnego uścisku przyjaciółek i podeszłam do chłopaka. Już go podnosiłam,ale Victor znów mu dołożył i już leżał.
Odepchnęłam spoconego dresa i jeszcze raz podniosłam biedaka.
-Wszystko okej? - spytałam się i poprawiłam mu bluzę,która niechlujnie spadała z ramienia.
-Chyba tak. - wyszeptał. -Czego oni chcą?
-Emmm,kogoś pobić? To ogólny powód. - uśmiechnęłam się. Chłopak niechętnie,ale też się uśmiechnął. Wyglądał bardzo niewinnie, jakby nie chciał w ogóle w to wchodzić.  - Stella,Nat. Pomóżcie tamtym i zabierzmy ich stąd. - syknęłam na dziewczyny. Od razu się ocknęły i podeszły do blondyna i loczka. Również ich zabrały.
Już mieliśmy wszyscy wychodzić z tego kręgu,ale zatrzymała mnie czyjaś ręka.
-Co ty robisz?! Nie zadziera się z Victorem. Dobrze wiesz co było z tymi co pomogli okładanym. - wyszeptał do mnie Dominic, jeden z tych 'kumpli' Dave'a.
-No zobacz. Jakoś nie za bardzo boję się Victora i jego gangu. - posłałam chłopakowi zabójcze spojrzenie i odeszłam wraz z kumpelami i ofiarami losu z tamtego chorego miejsca.
Czy ja nie wspominałam jak bardzo mam dość tego życia?!
*~*

5 komentarzy:

  1. Boże cudowne. <3333333333
    Proszę jak najszybciej next!!!!!!!!!!!!!!!!! <33333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajne i takie........życiowe?
    z niecierpliwością czekam na next i zapraszam do mnie :
    http://love1dandloveallpersonscheckitout.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nominował cię do The Versatile Blogger
    Więcej informacji u mnie na blogu: http://i-love-a-word-so-many-feelings.blogspot.com/p/the-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń